Jaka naprawdę powinna być oferta sprzedażowa?

Czy wiesz, jaka jest największa przeszkoda w pisaniu dobrych tekstów sprzedażowych? Może uda mi się Ciebie zaskoczyć…

Jeśli twoim bezpośrednim celem jest zdobywanie klientów, to nie licz na sukces, gdy starasz się tworzyć ładne teksty. Tak, dobrze czytasz – skupianie się na stylu i wyglądzie, a nie treści to przeszkoda.

Dlaczego?

Z dwóch powodów.

Nie patrz palec, on tylko wskazuje na coś większego (© auremar - Fotolia.com)

Zacznijmy od tego, że klient, który wpada na Twoją stronę internetową nie szuka tam pięknego stylu, czy oszałamiających wersów, bo zamiast delektować się sztuką pisarską woli szybko rozwiązać swój problem lub otrzymać natychmiastowe korzyści.

Daj mu to, czego szuka, a nie próbuj oczarować słowami.

Po drugie, kreatywny, wysublimowany do perfekcji tekst za bardzo zwraca na siebie uwagę. To przerost formy nad treścią. Mistrzowie duchowi Wschodu posługują się nieraz obrazem palca, wskazującego na księżyc, mówiąc: „Nie patrz palec, on tylko wskazuje na coś większego”.

Zbyt ładny tekst rodzi niepokój i wątpliwości. Jeśli nie posługujesz się codziennym językiem klienta, lecz silisz się na poezję, to go tym zrazisz. Dajesz mu od razu sygnał, że ktoś bardzo się stara namówić go na coś…

Tekst nie ma robić wrażenia na kliencie! Bo zatrzyma się na kontemplacji „palca” i nie zobaczy „księżyca”! Słowa mają go niezauważalnie poprowadzić dalej, do zakupu, a nie ochów i achów i wiecznej medytacji. My mamy wybić czytelnika z rutyny i rytmu, a nie usypiać go.

Efektowny czy efektywny?

Oczywiście, dla wielu klientów tekst na stronie internetowej pełni tylko rolę ozdobnika, wypełniającego dziury. Ma „być” i spełniać mniej lub bardziej określone kryteria. Co ciekawe, bardzo często ich rolę pełnią odczucia osoby, która dokonuje oceny.

Tak, każdy ma prawo do zamieszczania na swoich stronach takich tekstów, jakie mu się podobają. Koniec, kropka i nie ma dyskusji. Tylko czy aby na pewno o to chodzi?

Dziś właśnie zdarzyła mi się tego typu historia.

Zadzwonił do mnie klient z prośbą o tekst na stronę. Od razu, na samym wstępie rozmowy jasno powiedziałem, że piszę tylko teksty sprzedażowe i zapytałem, czy o taki mu chodzi.  Wiersze i opowiadania pisałem w szkole, ale one nie nadają się do sprzedaży, więc tym się w ogóle obecnie nie zajmuję. Przynajmniej zawodowo.

Gdy klient potwierdził, że chodzi mu o to samo, poprosiłem o dodatkowe informacje i zasiadłem do pisania. Gotowy tekst wysłałem do akceptacji i w odpowiedzi otrzymałem najpierw krótkie komentarze, a chwilę później takie stwierdzenie: „Odpuśćmy sobie… Jest to w ogóle nie ten kierunek działania. Potrzebuję bardziej subtelnego textu i języka pisania.”

Żeby było jasne, klientowi może się tekst nie podobać. Nie jestem jeszcze takim geniuszem, że zawsze piszę bezbłędne teksty, które niezawodnie sprzedają i zachwycają każdego, kto tylko na nie spojrzy. U mnie każdy otrzymuje gwarancję satysfakcji i nikt nie płaci za tekst, którego ostatecznie nie chce. I nie skarżę się, to już urok tej roboty i nikt mnie nie zmusza do wystawiania się na niepochlebne opinie.

Chodzi mi o coś zupełnie innego. Jeśli z klientem ustalamy, że chodzi o tekst sprzedażowy, a on potem narzeka na mało subtelny styl, to chyba coś tu jest nie tak?

Gdybym wiedział, że chodzi mu o wyszukany i subtelny styl, zabawę słowami lub łamigłówki, to w ogóle nie podjąłbym się takiego zlecenia. Jestem prostym chłopakiem ze wsi, mało kreatywnym, bez pisarskich ambicji, znam się tylko na pisaniu mało delikatnych tekstów, które sprzedają. Znam swoje ograniczenia i nie aspiruję do Pulitzera czy Nobla.

Jak z tego nauka?

Po pierwsze, musisz na samym początku zdecydować, czy Twój tekst ma być efektowny czy efektywny. Moim zdaniem jedno wyklucza drugie. Kiedy już podejmiesz taką decyzję, to wiesz jak oceniać pracę swoją lub copywritera. Dwa rodzaje tekstów, to dwa różne kryteria. Wiesz, na co zwracać uwagę.

Tu mała dygresja. Czytelnicy, do których kierujesz swoją ofertę to też ludzie. Oni też mają swoje kryteria oceny. Ale jeśli są faktycznymi klientami, to będą zadawać sobie pytania typu: Czy to jest dla mnie? Czy to zadziała? Czy to jest wiarygodne? Ładny, „sprytny” tekst może ich szybko znudzić i zniechęcić, bo nie da szybkiej odpowiedzi na żadne z tych ważnych pytań.

Po drugie, nie musisz być pisarzem, by tworzyć skuteczne oferty! Alleluja! Wystarczy, że prostym językiem opowiesz klientowi o produkcie i odpowiesz na każde jego pytanie lub wątpliwość. I już! Do takich konkretów nie potrzeba żadnego wielkiego stylu, wystarczy umiejętność rozmowy. Bywali w historii bardzo skuteczni copywriterzy, którzy ledwo potrafili się podpisać i robili w tekstach mnóstwo błędów. Ale sprzedawali!

Uwaga dla komentujących – jestem za pisaniem poprawnych ortograficznie i gramatycznie tekstów. Moim zdaniem pisanie niechlujnych tekstów z błędami, to ostatecznie brak szacunku dla czytelnika. Ale… każdemu może zdarzyć się BYK. Dwa byki, trzy, cztery, pięć. Mogą się zdarzyć. Ale o wiele gorszy jest poprawny i śliczny tekst, który zachwyca, a niczego nie sprzedaje. I gdybym miał wybierać, w ciemno biorę byki i błędy,  byleby tylko generowały sprzedaż.

I to się moim zdaniem liczy w biznesie.

Darek Puzyrkiewicz
Nazywam się Darek Puzyrkiewicz i jestem Copywriterem. Chętnie opowiem Ci więcej o copywritingu. Chcesz dowiedzieć się, jak zwiększyć sprzedaż (nie tylko w Internecie!)? Zacznij czytać mój nietypowy newsletter, a dowiesz się dużo więcej, niż z oficjalnych artykułów >>> KLIKNIJ TU i dołącz do nas >>>
Podobne artykuły
komentarze 4
  • Oferty mają być tak aby były wyraziste a nie jak flaki z olejem. Mają przyciągać czytelnika a jak będą przyciągać wzrok będą sprzedawać. Ludzie kupują wzrokiem.

  • Zgadzam się ale… mam subskrybentów do których zawsze zwracam się w ten sam sposób piszę w tym samym stylu etc. czy nie uważasz Darku, że zmiana tego stylu przez copywritera wprowadzi niepokój i podejrzenie w kliencie?

  • Dobry tekst ma być potoczyście elegancki i ma sprzedawać. Nie ma co deliberować nad wyższością błędów 😉

  • „Gotowy tekst wysłałem do akceptacji i w odpowiedzi otrzymałem najpierw krótkie komentarze, a chwilę później takie stwierdzenie: „Odpuśćmy sobie… Jest to w ogóle nie ten kierunek działania. Potrzebuję bardziej subtelnego textu i języka pisania.”

    TAK, TAK i jeszcze raz TAK to niestety prawda. Ja również już taki tekst od klienta słyszałem wiele razy.

    Ale co zrobić, oni nie oceniają z perspektywy potencjalnego odbiorcy, ale na podstawie tego, że „im się podoba albo nie”.

Napisz swój komentarz

Wpisz treść komentarza:

Twoje imię*
Strona internetowa