Pułapki e-mailmarketingu

Pan tu nie stał

    “Tego znaku tu nie było!” Ta historia powtarza się, odkąd istnieją samochody, policja i znaki. A potem mandat. Ale marketerzy płacą znacznie wyższą cenę, niż te kilkaset złotych i parę punktów karnych. Możesz tego uniknąć! 

    Gdy znasz drogę na pamięć, przestajesz zwracać uwagę na taki drobiazg, jak znaki, prawda? I gdy nagle pojawi się jakieś głupie ograniczenie, albo nie daj boże zakaz, to najczęściej go nie zauważasz.

    A dlaczego nie zauważasz? Bo już nie patrzysz na znaki. Nie patrzysz, nie zwracasz na nie uwagi, bo są Ci niepotrzebne. Ty przecież wszystko wiesz! Aż błyśnie niebieskie światło lub mignie przed oczami policyjny lizak. I wyrwie Cię z błogiego transu.

    Podobną rzecz musimy zrobić, jeśli chcemy, by nasze e-maile były czytane.

    Jeśli coś nie jest zauważone – jest niewidzialne. CHCESZ by Twoje e-maile były niewidzialne? To tak, jakby ich w ogóle nie było! Piszesz, piszesz, piszesz, wysyłasz, a tu nic… Cały wysiłek na darmo. I jeszcze frustracja, bo sprzedaż “nie idzie”.

    Po pierwsze uwaga

    1. Żeby e-mail sprzedawał – odbiorca musi kliknąć w link.

    2. Żeby odbiorca kliknął w link – musi przeczytać e-mail (nie cały!)

    3. Żeby przeczytał e-mail – musi go otworzyć.

    4. Żeby otworzył e-mail – musi zainteresować się nim.

    5. ALE ŻEBY ZAINTERESOWAŁ SIĘ NIM – MUSI NA NIEGO ZWRÓCIĆ UWAGĘ.

    (A klienci ciągle się dziwią… “Panie Darku, czemu tak drogo za napisanie <<prostego e-maila>>?”)

    Zdobywanie uwagi „na skróty”

    Jest wiele metod zdobywania uwagi.  Jest pewna technika, która sprawia, że dostrzeżenie Twojego e-maila nie wymaga Policji. Taki e-mail sam błyska niebieskim światłem. Bardzo ciężko go przegapić.

    A właściwie na czym polega problem?

    Ja to określam, jako deficyt uwagi. Tyle się wokół nas dzieje w każdej sekundzie, że nasz e-mail musi walczyć o swoje miejsce w okienku uwagi klienta. To jakby długa kolejka ludzi, rzeczy i bodźców, która ustawia się do umysłu klienta.

    Gdy potulnie zajmiesz miejsce w szeregu, postoisz, poczekasz i może uda Ci się coś wygrać. Może, bo czasem stoisz na darmo. Ale mam lepszy sposób. Swoje szanse przebicia się do odbiorcy znacznie zwiększysz, gdy się do tej kolejki bezczelnie wepchasz.

    Tylko widzisz, jeśli zrobisz to zbyt nachalnie możesz się dorobić statusu „Tych klientów nie obsługujemy!” Trzeba to zrobić „z głową”.

    Sposobem na wepchanie się w kolejkę percepcyjną klienta, jest pewien specyficzny typ tematów e-maili. Podam Ci dwa przykłady tematów e-maili, które u mnie zdobyły większą niż inne otwieralność.

    Przykład 1

    “Niepokojące informacje na temat Facebooka”

    Ten e-mail został otwarty przez 40,3% moich subskrybentów. Było ich więcej, ale część osób czyta wiadomości w formie czystego tekstu, a tam nie da się zliczyć Open Rate.

    Zobacz, Facebook jest na Topie. Większość osób ma tam konto. Codziennie tam zaglądają. JEST ZAINTERESOWANIE. Jak widzisz poszedłem na łatwiznę. Facebook ma problemy z prywatnością, użytkownicy mają problemy z kontami. Więc każda “niepokojąca” informacja przyciągnie uwagę, prawda?

    Przykład 2

    “Sorry, taki mamy wynik (47,5% konwersji)”

    Ten e-mail otworzyło tylko 37,9% subskrybentów. Temat ten jest przykładem podłączenia się do zainteresowania aktualnym powiedzeniem, pani minister Bieńkowskiej, które odbiło się szerokim echem po całej polskiej części Sieci.

    Widzisz, jakie to łatwe! Bierzesz aktualnie modne powiedzonko i dopasowujesz je do swojego produktu. Wszyscy o tym mówią, więc będą ciekawi, co nowego pojawiło się w tym temacie.

    Twoja kolej(ka)

    Zobacz, pisanie e-maili, to prosta sprawa. I niezła zabawa! Ale tylko wtedy, gdy wiesz, w jakim kierunku się poruszać. Gdy masz pewność, że działają i znasz pewne techniki. Jeśli chcesz szybko zwiększyć skuteczność e-maili, to treściwe nagranie szkolenia E-mail Shift od razu Ci w tym pomoże. O ile łatwiej piszę się wiadomości, gdy pod ręką masz duży wybór gotowych technik?

    PS To lekko uaktualniony tekst archiwalnego newslettera, wysyłanego do subskrybentów mojej listy Szkoła Copywritingu. Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze listy, bezpośrednio na Twoją skrzynkę e-mail, musisz dołączyć do stale rosnącej grupy czytelników newslettera. Otrzymasz nietypowe wsparcie i od razu cudny poradnik copywritingu na start . ZOBACZ >>

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail pozostanie ukryty
    Wymagane pola są oznaczone *