Zaproszenie na seans

Kiedyś rano, otrzymałem taki e-mail:

“W imieniu brandu Webera zwracam się do Państwa z uprzejmą prośbą o udzielenie zgody na przesłanie Państwu informacji handlowej na temat rozwiązań informatycznych (strony www, sklepy internetowe, pozycjonowanie) oferowanych przez naszą firmę.”

Widziałem już różne rzeczy, ale głębia pustki tej wiadomości na kilka sekund nawet mnie poraziła.

“W imieniu brandu Webera”? Brzmi prawie jak „W imieniu bandy Webera”. Czy tu kogoś porąbało? Kto to jest Brand Weber? Znam Bratta Pitta, ale Branda Webera nie znam… “Rozwiązań informatycznych”? A co rozwiązują? Po co mi to?

Widzisz? Codziennie jesteśmy atakowani szmirą i tandetą marketingową. A może Ty też takie e-maile wysyłasz, co? A przecież można zupełnie inaczej. Pomijając e-maile, bo to wyższa sztuka i taka zwykła wiadomość, jak ta, to za mało, by wyjaśnić jak pisać skuteczne e-maile pierwszego kontaktu to powiem Ci jak się obnażać przed klientem, by mu się podobało.

Ale właśnie, jak to się dzieje, że w ogóle teksty wpływają na zwiększenie sprzedaży? Co one takiego robią, że po ich przeczytaniu masa ludzi dochodzi do wniosku, że „Tak, muszę to mieć?”

Jedna i najważniejsza rzecz decyduje o sprzedaży. Bez niej, to puste słowa, bez wartości i siły przekonywania. Tak, ważne jest przyciągnięcie uwagi, dlatego zawsze szukamy czegoś nietypowego, niestandardowego, by pokazać klientom życie i biznes od nowej strony. Ale to za mało by sprzedać!

Tak, upychamy w tekście elementy “perswazyjne”, by pomóc klientowi podjąć decyzję TU i TERAZ, bo jak ją odłoży, to nie skorzysta, jego życie pozostanie takie, jakie jest i jeszcze umrze nieszczęśliwy. Ale to nie wystarczy, by sprzedać. Najważniejsze jest zademonstrowanie klientom efektu działania produktu na właściwym poziomie, z którego podejmują decyzję.

Zaproś klienta na seans

Każdy, nawet moja pięcioletnia córka potrafi napisać “NAJLEPSZY”. Ale czy te słowo wystarczy, by porwać tłumy klientów?

Z opisem produktu, typu “najlepszy” każdy może dyskutować. Ale gdy zaprezentujesz klientowi mentalny film produktu, włączasz wyższy bieg sprzedaży. Budujesz wiarygodność. Obrazy i relacje świadków przemawiają silniej niż suche opisy. „Film” wciąga w sytuację.

Przestań sprzedawać. Pokazuj wyraźne sceny. Daj klientowi zobaczyć i poczuć ten moment, który ma mu zademonstrować siłę Twojego produktu. Gdy coś “pokazujesz” – tworzysz mentalne obrazy, które angażują emocjonalnie w tekst. Daj klientom wyciągnąć samodzielne wnioski.

Werbalny Striptiz?

„Pokazywanie” to sztuka. Striptizerka lub striptizer nigdy nie zrzucają wszystkich ciuszków na raz! Popatrz sobie kiedyś, jak to robią. W celach naukowych oczywiście! Jest muzyka, jest taniec, uśmiechy, uwodzenie… I ściąganie po jednym elemencie na raz. A potem pełne oczekiwania napięcie na Wielki Finał. I jeszcze kasa od klientów w stanik lub gacie.

Zobacz, nikt nie daje pieniędzy przed, lecz w TRAKCIE jej show i w czasie wielkiego finału. Nawet jeśli tylko zdecydujesz się POKAZAĆ, jak działa Twój produkt, i tak będziesz mieć ogromną przewagę nad 90% sprzedawców. Ale jeśli chcesz wejść na wyższy poziom PRO, to zrób striptiz 🙂

Możesz sobie pokaz podzielić na trzy części.

1. Pierwsze szybkie efekty

Coś w stylu “Nawet dziecko może to zrobić w 5 sekund. A wtedy… i pierwsze efekty zauważysz już po…”

2. Głębsze działanie

“Ale to dopiero początek. Drugi etap działania X zaczyna się, gdy… wtedy zobaczysz, że nawet…”

3. Wielki Finał

“Gdy już… zrób tylko jedną rzecz… Gdy pomyślisz, że widziałeś już wszystko, czeka Cię najbardziej ekscytująca cześć…”

Widzisz? Przestań nudzić, pisząc “Mój produkt robi To I To. Zapłać, a zobaczysz.” Nie, nie, nie! Widowisko zaczyna się już w trakcie czytania Twojej oferty! I jeśli nie będzie interesujące, nikt nie będzie chciał zobaczyć reszty i nie kupi, bo nie głupi.

Mam nadzieję, że widzisz, dlaczego mówię o seansie z cechami dobrego widowiska, a nie zwykłym „pokazywaniu” statycznych obrazów? Musi być akcja, ale atrakcyjna dla czytelnika. By był nawet gotowy kupić bilet na takie przedstawienie. Buduj wartość od pierwszej sekundy.

Proste przykłady

Pokażę ci moje propozycje przykładów prostych migawek filmowych. Mała prośba. Popatrz na nie z lekkim przymrużeniem oka, bo będę Ci wciskał mój kurs internetowy, ok?

Przykład 1

Zamiast:

E-mail marketing skutecznie zwiększa liczbę zamówień

Lepiej:

Spójrz na statystyki swojej strony internetowej.

Około 80-90% odwiedzin kończy się po 2-3 sekundach. Nieliczni zostają całe 10 sekund. Wyjątki ponad minutę. Widzisz to u siebie?

Jedna na 100 osób przejdzie jakimś cudem do oferty. Z tego może co dziesiąta kupi? Próba kierowania “zimnego” ruchu z reklam prosto na ofertę niczego nie zmienia.

A gdybyśmy tak pomogli statystykom i kierowali zainteresowanych prosto do oferty?

Kogoś, kto już Cię, zna, lubi i wierzy, że możesz mu pomóc?

Nawet, gdyby skuteczność samej oferty się nie zmieniła, to dzięki większej liczbie wejść osób zainteresowanych zwiększasz sprzedaż o 100, 200 a może 500%?

Warto sprawdzić, co?

Przykład 2

Zamiast:

Sprzedaż rośnie

Lepiej:

Usiadłem rano do komputera. Uruchomiłem Outlooka, by zobaczyć, co wydarzyło się przez noc w moim biznesie.

Słońce świeciło prosto w ekran, ale mimo to dostrzegłem długi ciąg wiadomości o tym samym tytule.

Znowu atak spamu?

Nie, to kolejny atak nocnych zamówień. 11 nowych zakupów szkolenia, po wczorajszej wysyłce e-maila. Czy Ci ludzie nie śpią?

Przykład 3

Zamiast:

Każdy może nauczyć się pisać lepsze e-maile

Lepiej:

Nie spodziewałem się, że mogę szybko kogoś nauczyć pisać ludzkie e-maile, które będą zwiększały sprzedaż. Ale trafiła się niespodziewana okazja. Pewnego razu, Sławek Gdak narzekał na kryzys i takie tam. Że sprzedaż spada i nie wie co robić.

Mówię: Sławek, zacznij pisać e-maile.

Sławek: Pisałem, ale już prawie nikt nie reaguje na moje promocje.

Ja: No to niech zaczną reagować na Twoje e-maile!

Sławek: Ale ja nie umiem ładnie pisać!

5 minut wyjaśniałem mu, jak stworzyć pierwszą wiadomość.

Rano otrzymałem e-mail do sprawdzenia. Usunąłem kilka zbędnych zdań i odpisałem: “Wyślij”. “To???” “Tak, to”. “No dobra…”.

Po godzinie napisał” “Wysłałem wiadomość i poszedłem do toalety. I tam, dosłownie po 5 minutach o wysyłki na telefonie przeczytałem wiadomość, że sprzedał się właśnie mój najdroższy kurs! Dzięki!” Tak działają e-maile, pisanie w systemie DynaMail.

Łatwe?

I teraz wyobraź sobie, że wybierasz 5 najważniejszych wartości (UVP) swojego produktu i na chwilę zmieniasz się w Stevena Spielberga. Tworzysz 5 scen z życia Twojego produktu. Żegnajcie nudne oferty! Nikt was nie chce czytać! Witajcie zamówienia!

Uwierz mi, to wszystko można wyćwiczyć. Najlepiej na interaktywnym webinarze, gdzie nie ruszając się z domu trenujesz pisanie jednej cennej „rzeczy” na raz. Ta będzie na najbliższym CopyMajsterMind >>

PS To lekko uaktualniony tekst archiwalnego newslettera, wysyłanego do subskrybentów mojej listy Szkoła Copywritingu. Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze listy, bezpośrednio na Twoją skrzynkę e-mail, musisz dołączyć do stale rosnącej grupy czytelników newslettera. Otrzymasz nietypowe wsparcie i od razu cudny poradnik copywritingu na start . ZOBACZ >>

Darek Puzyrkiewicz
Nazywam się Darek Puzyrkiewicz i jestem Copywriterem. Chętnie opowiem Ci więcej o copywritingu. Chcesz dowiedzieć się, jak zwiększyć sprzedaż (nie tylko w Internecie!)? Zacznij czytać mój nietypowy newsletter, a dowiesz się dużo więcej, niż z oficjalnych artykułów >>> KLIKNIJ TU i dołącz do nas >>>
Podobne artykuły
komentarze 2
  • Bezmiernie ujął mnie ten brand łejbera, czy jak to było:)
    Myślę, że wiele firm wychodzi z założenia, że wszyscy ich znają więc są rozpoznawalnym „brandem” i… i to wystarczy. Niestety tak nie jest. Świetny artykuł – czy wiesz, że Twoje artykuły są tak dobre, że człowiek krępuje się je skomentować, żeby nie wyjść na tłuka?;)

Napisz swój komentarz

Wpisz treść komentarza:

Twoje imię*
Strona internetowa