facebook_pixel
Marketing prowokacyjny

Sprzedaż prowokacyjna w e-mailu

    Pokażę Ci wreszcie pewną technikę, która otworzy przed Tobą nowe możliwości sprzedaży. Sprzedaż powinna być tak naturalna jak zdrowie.

    Jeśli musisz reanimować człowieka, to znaczy, że jest z nim bardzo źle, jest w stanie krytycznym! Jeśli ciągle musisz reanimować sprzedaż, na przykład obniżkami ceny, to jest z nią bardzo źle, jest w stanie krytycznym!

    Jak myślisz o swojej sprzedaży? To Szpitalny Oddział Ratunkowy, czy normalne, przyjemne życie? To, jak myślisz o swojej sprzedaży ma ogromny wpływ na to, jak ją prowadzisz. Bo jeśli Twoja sprzedaż jest ciągle w stanie krytycznym…

    …to do każdego klienta podchodzisz z dwoma naładowanymi elektrodami, by go pobudzić do zakupu.

    BACH, leci prąd, klient podskakuje, i nic.

    BACH, leci prąd, klient podskakuje, i…. nic.

    BACH, leci prąd, klient podskakuje, o, serce zaczyna bić, ożył!

    Ale co to za życie pod kroplówkami, gdy nie możesz się ruszyć z łóżka?

    Potrzebujesz normalnego, zdrowego klienta. Potrzebujesz stałego i pewnego dochodu, a nie ciągłego szarpania się ze sprzedażą, prawda? Potrzebujesz Nowej Szkoły Copywritngu! Żarcik taki, nie mogłem się powstrzymać 🙂

    Bo przecież nie chcesz walczyć o każdy oddech, tylko siedzieć na plaży i głęboko wdychać świeże morskie powietrze, tak? Albo górskie! Więc przestań traktować klientów jak umarlaków do reanimacji.

    A, tylko trup nie ma obiekcji, wiesz? Normalni, zdrowi klienci mają swoje myśli, emocje i obiekcje, to znaczy, że żyją! Ale te obiekcje, to są tylko pytania, które domagają się odpowiedzi. Odpowiedzi z Twojej strony. Nie odpowiedzi na pytania, bo to praktycznie nie ma znaczenia. Jest taki amerykański termin na określenie tej odpowiedzi. “Bonding”. Ale ja wolę inny termin, indiański, “Braterstwo Krwi”.

    Widzisz, gdy w tradycyjny sposób próbujesz zbijać obiekcje klienta, on czuje, że go nie rozumiesz. I ma dodatkową obiekcję: sprzedawca nie dość, że sprzedaje jakiś szit, to jeszcze mnie w ogóle nie rozumie. Co się dzieje, gdy szczerze okazujesz mu zrozumienie, zamiast próbować go przekonać? To, co tu u mnie w piątek – kupują klienci, którzy mają ten typ obiekcji, do jakiego nawiązujesz! Mówili, że nie chcą/nie mogą teraz kupić NSC, bo… i każdy miał swój powód. A po piątkowym mailu po prostu kupili. TADAAAM!

    Widzisz, ja wiele rzeczy robię odwrotnie, niż inni. Zamiast umniejszać obiekcje, ja je wyolbrzymiam. Teraz dam Ci nietypowe ćwiczenie. Napisz list do klienta. O tym, że mu się nic nie uda. Najgorszy scenariusz, jaki może go spotkać – ale z Twoim produktem. Tak, z Twoim produktem, nie bez niego! AAAAA, coooooo? Powinniśmy przecież pisać dobrze o swoim produkcie, a nie zasiewać wątpliwości!

    Posłuchaj mnie, klient i tak ma takie myśli, uwierz mi. Udawanie, że ich nie ma, jest chowaniem trupa w szafie. Będzie śmierdziało, jak cholera. Co się dzieje, gdy szczerze wyciągniesz na wierzch wszystkie najgorsze wątpliwości swojego klienta? Dwie rzeczy.

    Wreszcie zrozumiesz, co czuje klient i dlaczego ma takie opory przed zakupem – bezcenne! Samo to jest warte tego ćwiczenia.

    Po drugie, klient widzi, że nie jesteś kolejnym ściemniaczem, bo mówisz otwarcie, więc rodzi się zaufanie to Ciebie, a to waluta bezcenna w sprzedaży. Nią kupisz sobie klienta.

    Ale ja Cię namawiam do kroku dalej.

    Postaraj się maksymalnie wyolbrzymić najgorszy scenariusz, doprowadzić go do takiej skrajności, by klient sobie pomyślał tylko jedną rzecz. I to będzie przełom w jego podejściu do Ciebie! No, jak myślisz, jaka to myśl? “EEEE, tak źle, to nie będzie!” BAM! I strach został właśnie oswojony! Na tej technice opiera się terapia prowokatywna.

    Chodzi o to, by klient sam zaczął przekonywać – siebie i Ciebie, że nie jest tak źle, że chyba ma w sobie dość sił i zasobów, by sobie poradzić. By się wręcz zaczął buntować przeciw czarnemu scenariuszowi. A bunt przeciw negacji, to… akceptacja!

    Odwracamy relacje. To potężna technika. Zamówienia po piątkowym prowokatywnym e-mailu świadczą o tym, że to świetnie działa 🙂

    Masz tyle odwagi, by na serio konwersować z klientem? Jeśli przekroczysz tę barierę komunikacji, klient jest Twój i nigdy więcej nie będziesz potrzebować reanimacji sprzedaży. Ale! Nie zrobisz tego dobrze, jeśli się nie przygotujesz do rozmowy z klientem! W pierwszym miesiącu Nowej Szkoły Copywritingu odpowiada za to nagranie “Przygotowanie…”, które trwa tylko 28 minut i 9 sekund. Tam pokazałem, jak zacząć, jak wszystko dobrze zacząć, bo jeśli źle zaczniesz, to i źle skończysz, proste.

    Najlepsze jest to, że każdy może tak sprzedawać. Moje materiały są tak proste, że każdy je zrozumie i może zastosować od razu. Bo sprzedaż jest prosta, więc jej nie komplikujmy niepotrzebnie. Tak samo copywriting, rozumiany jako teksty, które sprzedają. Prawdziwa sprzedaż jest naturalna, jak zdrowie. I prosta, dzięki metodom z Nowej Szkoły Copywritingu >>

    PS To lekko zaktualizowana treść wiadomości e-mail. Może znasz kogoś, komu przyda się Nowa Szkoła Copywritingu? Prześlij takiej osobie tę wiadomość, niech sama zdecyduje. Tu można się dopisać do tej żywiołowej listy >>

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail pozostanie ukryty
    Wymagane pola są oznaczone *