Jak przekonać klienta do nawiązania współpracy?

    Sprzedaż jest od zawsze nierówną walką o klienta. A dokładniej, grą o zerowej sumie. Czyli ktoś musi przegrać, by wygrać mógł ktoś. Co wolisz?

    Kilka dni temu zadzwoniła do mnie miła pani z propozycją współpracy. Przedstawiła się, w dwóch zdaniach powiedziała o co chodzi i poprosiła o pozwolenie przesłania oferty.

    Zgodziłem się. Liczyłem ma interesującą propozycję, lecz gdy przeczytałem co mi napisała – załamałem się. Oto jej krótki email:

    „Mam przyjemność zaproponować Państwu współpracę z naszą firmą w zakresie dystrybucji usług VoIP. Współpraca między naszymi firmami opierałaby się na umowie partnerskiej. Do obowiązków partnera należałoby pozyskiwanie klientów i montaż bramek (terminali MTA). Nasze rozwiązanie całkowicie zmienia podejście do problemu kosztów połączeń telefonicznych w Firmie. Zgodnie z umową przesyłam Państwu pisemną treść naszej oferty. Nie ukrywam, iż współpraca z Państwem byłaby dla nas ogromną przyjemnością. W przypadku zainteresowania z Państwa strony proszę o kontakt e-mailowy.Dziękuję i pozdrawiam.

    8 załączników:
    Dane techniczne terminala.pdf
    Cennik dla klientów dzierzawiacych bramki.pdf
    Cennik TARYFY – 2006.02.10.pdf
    Umowa o zarzadzanie kontem klienckim VoIP.pdf
    Umowa uzyczenia.doc
    Umowa reselerska.doc
    Umowa wspólpracy partnerskiej.doc
    Oferta wspólpracy partnerskiej.doc ”

    I już. Nawet mi się nie chciało czytać tych załączników.

    Ile takich ofert dostajemy tygodniowo?

    A ile sami wysyłamy?

    A przecież wystarczy godzinka pracy nad tekstem, by naprawdę zaczął sprzedawać.

    Na przykład tak:

    ———-

    Jak łatwo zarobić na usługach telefonii internetowej?

    Czy nie irytuje Cię, że niektórzy, w jakiś sposób zarabiają 10, 20 albo 50 razy więcej niż Ty i to bez specjalnego wysiłku?
    Prowadząc firmę, dobrze wiesz, że nie jest dziś łatwo wyjść na swoje, a co dopiero liczyć na duże zyski.

    Jaka jest przyczyna?

    Najprościej – dużo sprzedających mało kupujących. Podobne towary, podobne ceny. Trudno zaszaleć.

    Minęły bezpowrotnie czasy, gdy klient brał co było. Poza tym, ludzie mają mało pieniędzy i nie mogą sobie na zbyt wiele pozwolić.

    A gdyby tak zaoferować coś nowego i niezwykle korzystnego, nawet dla klientów z małą ilością gotówki?

    Jak zmieniłoby się funkcjonowanie Twojej firmy, gdyby dzięki konkurencyjnemu produktowi drastycznie wzrosła sprzedaż?

    Mając taką usługę, mógłbyś cieszyć się dynamicznym rozwojem firmy (zapewniona przyszłość) i szerokim strumieniem płynących do Ciebie pieniędzy!

    Co byś powiedział na to, że już dziś, bez większego zaangażowania możesz zacząć zarabiać naprawdę duże pieniądze?

    Już dziś możesz sprzedawać produkt, który pomoże ci rozwijać firmę na konkurencyjnym rynku. Wystarczy, że podejmiesz z nami współpracę w zakresie pozyskiwania abonentów telefonii internetowej.

    Co sprawia, że tak propozycja jest tak atrakcyjna?

    Klient nie potrzebuje komputera z dostępem do internetu! Wystarczy zwykły telefon! Oferta jest więc dla każdego.
    Konkurencyjne ceny połączeń – nawet do 10 razy niższe niż w TPSA sprawiają, że liczba użytkowników będzie szybko przyrastała.

    Teraz jest czas na start, potem każdy to będzie miał. Teraz będziesz jednym z pierwszych, którzy oferują tę niezwykle atrakcyjną usługę, potem będziesz mógł tylko zazdrościć tym, którym udało się na tym dużo zarobić.

    W prosty sposób możesz się wzbogacić.

    Przeczytaj i wypełnij umowę o współpracy partnerskiej by od zaraz zacząć zarabiać na telefonii internetowej.

    (Imię Nazwisko)

    PS: W prosty sposób możesz też zmarnować tę wyjątkową okazję. Wystarczy, że… nic nie zrobisz. W ten sposób ominie cię największa rewolucja tego dziesięciolecia. A zarobią na tym inni. Chyba, że już teraz podpiszesz z nami umowę partnerską, by jak najszybciej cieszyć się dużymi pieniędzmi.

    ———-

    Oczywiście, jest to tylko pierwszy szkic oferty. Żeby nabrała ona pełnej mocy, należałoby popracować jeszcze nad tekstem i dodać odnośniki do materiałów informacyjnych i formularzy na stronie www. Proces zapoznawania się ze sposobem zarabiania na usłudze VoIP powinien być wyjaśniony krok po kroku.

    Gwarantuje jednak, że nawet gdyby do potencjalnych klientów przesłano tę, ledwie zaczętą ofertę, zamiast tamtej, którą ja dostałem, to wyniki byłyby kilkakrotnie lepsze, przy tym samym nakładzie pracy. To właśnie lubię w copywritingu.

    Jeden szczegół oferty

    Popatrz na nie od strony swojego klienta.

    Czy dla osoby, do której trafia Twoja oferta jest ona atrakcyjna? Czy może potencjalny klient czuje się traktowany przedmiotowo?

    Jest jedna rzecz, którą ZAWSZE możesz zrobić, by swoje oferty zmienić w bardziej ludzkie, chętniej czytane, bez oporu i z zainteresowaniem.

    W tym co piszesz do klienta powinien być choć jeden fakt lub szczegół, z życia lub biznesu klienta. Taki łącznik, dzięki któremu w tekście zobaczy coś swojego! Uwierz mi, taki szczegół robi wielką różnicę!

    Pani od e-maila, mogłaby na przykład odnieść się chociaż do profilu mojej firmy, pokazując, jak JA mógłbym więcej zarobić, łatwiej się kontaktować z klientami czy cokolwiek innego. A tak od razu czuć nachalne “kopiuj-wklej”, czyli tradycyjny marketingowy spam.

    No musi być jakieś powiązanie oferty z klientem. Jeśli to jest odpowiedź na zapytanie – sprawa prosta. Ale gdy Ty wysyłasz, postaraj się zawrzeć tam choć jeden szczegół, który sprawi, że klient poczuje ten dreszcz: “To naprawdę do mnie!”

    ZNASZ TE PROSTE SPOSOBY ZWIĘKSZANIA SPRZEDAŻY?

    BEZPŁATNA PREZENTACJA (PDF), W KTÓREJ UJAWNIAM 10 SWOICH ULUBIONYCH SPOSOBÓW ZWIĘKSZANIA SPRZEDAŻY SŁOWAMI

    Liczba komentarzy: 15

    1. Wiesław
      6 grudnia 2006 z 15:48

      A czy nie sądzi Pan, że może w większy sposób pomógłby im Pan i/lub sobie, gdyby podjął współpracę i oferował ich usługi “po swojemu”? Sądzę, że właśnie Pan powinien mieć świadomość, że 99% ofert na razie wygląda właśnie tak i …dobrze, bo Pan ma co robić 😉 Pozdrawiam

    2. Darek Puzyrkiewicz
      6 grudnia 2006 z 16:00

      Niestety, w momencie, gdy to pisałem, nie miałem czasu zająć się tym tematem bliżej, ponieważ podana przeze mnie propozycja, to tylko szkic.

      Tak, mam świadomość, że 99% ofert w Polsce tak właśnie wygląda, lecz ich autorzy bardzo często przekonani są o ich wystarczalności i nie szukają ‘wsparcia z zewnątrz”.

      Również pozdrawiam… 🙂

    3. Piotr
      29 grudnia 2006 z 02:57

      Witam… nie sądzisz czasem Darku, że “lekko” przesadziłeś z długością oferty?

      Zacytuję Cię: “Ile takich ofert dostajemy tygodniowo? A ile sami wysyłamy?” – no właśnie, ile?!

      Ja dostaję taką masę maili z ofertami, że przeglądam tylko tematy, nagłówki i jakieś wypunktowania. Nie mam czasu na czytanie “wodolejnych” ofert – bardziej przykuwa moją uwagę wypunktowanie korzyści i wyjaśnienie zwięźle o co chodzi + link do strony, gdzie mogę się dowiedzieć więcej…

      Jeżeli “wszystko” umieścisz w mailu, to raczej go skasuję gdy nie znajde nic, a link do więcej info zawsze daje jakąś zaczepkę… zaglądam, albo przynajmniej zostawiam gdy będę miał więcej czasu.

      Taką ofertę można owszem, ale na landing page zrobić, ale nie w mailu! Myślę, że nikt, kto prowadzi jakąś działalność nie ma czasu na czytanie maila o takiej długości.

      Strona to co innego – jak mnie zaciekawi mail, to zaglądam i czytam o co biega.

      Pozdrawiam

    4. Darek Puzyrkiewicz
      2 stycznia 2007 z 19:27

      W tym wpisie chodzi mi raczej o pokazanie innego sposobu podejścia do klienta, niż przedstawienie gotowej oferty.

      Natomiast twoja sugestia co do długości, wymagałaby… przetestowania 😉 Mam podejście podobne do Twojego – nie lubię czytać długich maili – jednak, gdy temat mnie zainteresuje, to czytam do końca. Trzeba by przetestować różne kombinacje w tym konkretnym przypadku…

    5. efrenzy
      15 maja 2007 z 02:19

      Witam serdecznie,
      spór jest bezcelowy – jak polemika z dwoma wyżej wymienionymi sposobami na prezentację oferty. Wystarczy sobie wyobrazić która z nich częściej sprawi że ktoś zechce ja doczytac do końca. Przykład 8 załączników *.pdf/doc raczej nie ma szans. Nie mam racji? Uważam, żę nie ma co bać sie odrobiny przesady (nawet gdy musimy podrasować oferte entuzjazmem czy jakimkolwiek zmyślnym sposobem na zainteresowanie odbiorcy) jeśli przynosi lepsze efekty. W końcu małe procenty przekładają się na wieksze….

      Pozdrawiam!

    6. Rafał
      3 lipca 2007 z 20:08

      Witam

      W dzisiejszych czasach gdy wiekszosc lub przynajmiej duza czesc ofert jest rozsylana przez maila bez zgody odbiorcy – spam, uzytkownicy sie coraz bardziej “oddparniaja” na tresci o podobnych schematach przez co coraz trudniej jest zaciekawic i nakłonić do czytania reszty maila. To co by zaciekawiło nas kilka lat temu, dzis juz nas nie zaciekawi.

      Pozdrawiam

    7. Piotrek
      2 listopada 2007 z 10:59

      Gdybym przeczytał tego drugiego mail-a tym bardziej nie kupiłbym usługi ponieważ jest to gadanie na akwizytora a takie teksty słyszy sie tysiące razy dziennie

    8. GRZEGORZ
      25 marca 2008 z 08:04

      W mojej firmie nie przechodzi ani jedna taka oferta – bo ona nic nie mówi (jest śmieciem, naciąganiem itp. w mojej opini) – konkrety Panie Darku, konktery
      Zgaddzam się całkowicie z Piotrkiem liczą się tylko dostępność, dystrybucja cena gwarancja i taka oferta jest interesująca, a reszta to już napisałem n awstępie

    9. Darek Puzyrkiewicz
      25 marca 2008 z 08:56

      Ech, półtora roku temu, wierzyłem, że w ten sposób można dotrzeć do klienta. Wiele zmieniło się od tego czasu i w zupełności zgadzam się z Tobą, Grzegorzu. Nie zmienia to jednak faktu, że komentowana oferta nadal jest kiepska, trzeba by ją napisać w zupełnie inny sposób, bardzo konkretny i ‘przyjazny’ użytkownikowi.

    10. Konrad
      15 marca 2009 z 16:48

      Mam firmę i dostaje masę ofert z nadmierną ilością czcionki wielkości 64 pt. Koloru czerwonego. Liczą się produkty, warunki współpracy i ceny. Korzyści zainteresowany jest w stanie sam sobie wyliczyć. E-mail w którym ktoś pisze że zarobie milion w dwa dni ląduje w koszu w ciągu 3 sek. Masa drukarni wysyła właśnie takie ofery. A wystarczyłoby zrobić 3 rzeczy: przesłać pełny cennik żebym nie musiał go szukać i pisać z prośbą o jego przesłanie bo nie mam na to czasu, przeslać adres e-mail, telefon nip i adres siedziby żebym wiedział kto do mnie pisze, przesłać informacje że aby zamowić próbki wystarczy odpisać na tego maila. A już wogóle nierozumiem po co ludzie na dole czy na górze umieszczają informacje o zgodności czy niezgodności z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Taką zgodność czy nie orzeka sąd w prawomocnym wyroku i nikt inny więc jest to bezcelowe.

    11. Monika
      15 września 2009 z 20:09

      Właśnie jestem na etapie tworzenia oferty dla Firmy (swojej). Zgadzam się z Konradem, że Ten target wymaga innego sposobu pisania ofert… Tylko jakiego? Jak to napisać by zawrzeć i emocje i konkrety?

    12. Łukasz Kamiennik
      15 września 2010 z 22:09

      Im bardziej “ludzko” napisana jest oferta, tym ona lepiej działa. Przynajmniej już w dzisiejszych czasach.

      Za czasów np. Eugene Schwartza, kiedy to oferty widniały tylko w gazetach, owszem można było sobie pozwolić na full standardowych perswazyjnych zabiegów. Dziś, paradoksalnie im ich mniej, lub im oferta jest wyższej klasy (w której zabiegi perswazyjne są skrzętnie ukryte, lecz wciąż oddziałujące na czytelnika), tym wzbudza więcej zaufania i jest bardziej wiarygodna.

    13. krakers
      2 lutego 2013 z 17:31

      o ile pierwsza oferta jest tylko nieciekawa i banalna o tyle jej nowa wersja jest nie do przyjecia pod zadnym pozorem, w dzisiejszych czasach takich tekstow nawet nikt nie przeczyta gdyz zwyczajnie wieje naciągactwem wiec nikt nie traktuje tego powaznie, a jak juz ktos pisze do mnie TY z małej litery…bez komentaza…pozdrawiam i zycze sukcesow.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail pozostanie ukryty
    Wymagane pola są oznaczone *