Pewnego ranka, jeden z moich klientów tak przywitał mnie na Gadu Gadu:

Jesteś? Wiesz co, ta oferta działa! Sama! Nic jeszcze nie zrobiliśmy, nawet strona nie jest jeszcze wypozycjonowana, a już mamy klienta. I to poważnego….

Dlaczego o tym piszę? Bo moim zdaniem niewiele osób traktuje poważnie teksty na swoich stronach internetowych. Wkładają wiele wysiłku (i pieniędzy) w budowę ładnej strony, a zapominają o tym, że siłą napędową sprzedaży w Internecie jest tekst.

Często dostaję zapytania w sprawie napisania oferty. Kiedy jednak wyceniam swoją pracę, i odsyłam odpowiedź, kontakt bardzo szybko się urywa. Nie wiem dlaczego klienci tak mało cenią sobie swój produkt, bo zamiast zainwestować w dobrą ofertę, która zagwarantuje porządną sprzedaż, szukają najtańszych ofert. To jest ewidentnie brak wiary we własny produkt.

Jestem człowiekiem wierzącym. Wierzę w cuda. Podczas swojej wieloletniej kariery jako handlowiec, wielokrotnie zafascynowany byłem procesem sprzedaży. Standardowa procedura: telefon do klienta, umówienie na spotkanie, prezentacja…. Ile to razy klient, z którym się spotykałem, na początku naszej rozmowy nie wyrażał większego zainteresowania tematem, a po kilkudziesięciu minutach nie mógł się doczekać chwili, kiedy zobaczy produkt w działaniu. To jest sprzedaż. Zmiana myślenia klienta, pod wpływem prezentacji produktu. Niezainteresowany tematem konsument odkrywa w sobie pragnienie posiadania i używania, do tej pory ignorowanych produktów. Czy to nie cud?

Tekst oferty reklamowej jest narzędziem sprzedaży. I to diabelnie skutecznym. Czasem wygląda niepozornie. Kilkakrotnie próbowałem sprzedawać za pomocą ‘hałaśliwych’, pełnych przymiotników i gorących okrzyków i wezwań ofert. Wydawały mi się rewelacyjne. Ale nie chciały sprzedawać. Zacząłem pisać w nowy sposób, nieperswazyjny, bardziej informacyjny, bardziej ludzki. I ludzie zaczęli odpowiadać 🙂

Bruce Barton porównał działanie reklamy do demokratycznych wyborów. Tylko trudniejszych, bo codziennie ich dokonujemy, a nie raz na cztery (dwa?) lata. Wygrywa ten, kto ma lepszą pozycję w umysłach wyborców-klientów. Wygrywa ten, kto ma lepszą reklamę.