Bez tego nie ruszysz klienta

    Są takie chwile, które pamiętasz.

    Nie chodzi o zdjęcia z wakacji.

    Raczej te, gdy odpalasz swoją marketingową rakietę.

    Piszesz posta, e-mail, artykuł, może robisz reklamę.

    Ta chwila, gdy za moment klikniesz “wyślij” lub “opublikuj”.

    Czujesz, że wiele od tego zależy.

    Chcesz zarobić na swojej pasji, chcesz pomóc innym za pomocą swojej usługi lub produktu, chcesz sprzedać.

    Inni liczą na 500+ a Ty musisz je sobie wypracować.

    Więc ten moment, ta chwila, pamiętasz to?

    Klikasz.

    Przez pierwsze kilka sekund nic się nie dzieje.

    Po 15 minutach nadal nic, może coś się zacięło?

    Po godzinie świat nadal Cię ignoruje.

    To samo na drugi dzień… trzeci, tydzień…

    Jasne, coś tam drgnie, ale Ty liczysz na trzęsienie ziemi i tsunami zamówień.

    Marketingowa rakieta uleciała kilka metrów, ale po chwili zaczęła spadać i się rozwaliła.

    I wtedy, gdy zastanawiasz się, co poszło nie tak, przychodzi Ci do głowy pewna myśl.

    Chyba muszę więcej dawać swojej społeczności.

    Tak, muszę więcej dać, pewnie to docenią, ekonomia wdzięczności się nie myli.

    Ale łapiesz się na tym, że… nie masz już co dawać, najlepsze już poszło!

    Nerka, została Ci nerka, po co Ci dwie, może to dać?

    Czytasz, szukasz, oglądasz, jak tu wykarmić zgłodniałe bestie, które chcą coraz więcej kontentu.

    I popełniasz ten głupi błąd.

    Kiedyś się mówiło, żeby dawać klientom wartościowe informacje i potem w tle sprzedawać.

    Kiedyś się tak mówiło.

    Gdy był popyt na informacje, jak w latach 80 kolejki po papier toaletowy i zeszyty do szkoły przed pierwszym września.

    Dziś jest nadmiar informacji.

    Więc zapychanie skrzynek i tablic informacjami nie działa.

    A nawet, gdyby klient potrzebował od Ciebie wiedzy, to gdy mu ją dasz, porzuci Cię po upojnej nocy i pójdzie do innej.

    >> Uwaga, najważniejsze zdanie w tym e-mailu:

    To BRAK informacji prowadzi do działania, a nie jej nadmiar, kiedy to zrozumiesz?

    To silne pragnienie zapełnienia luki informacyjnej napędza kliki!

    Twoje e-maile, posty i artykuły mają wywoływać GŁÓD, a nie przesyt, kiedy to zrozumiesz?

    Najedzony klient robi sobie drzemkę poobiednią.

    Głodny rusza na polowanie!

    Obudź w klientach myśliwego, a nie usypiaj go nadmiarem kontentu.

    W ten sposób złamiesz schemat “Dawaj, Dawaj, Dawaj, Spadaj.”

    To bardzo frustrujące, gdy starasz się dać jak najwięcej klientom, a oni… mają Cię w dupie.

    Masz serce do dawania, Ok, to dobry początek.

    Ale nie możesz przekarmiać dzikich zwierząt.

    Bo się nażrą i pójdą spać.

    Więc musisz nauczyć się tak pisać, by wywoływać większy głód.

    Zaciekawienie.

    Zainteresowanie.

    Zakuuuuuuuppyyyyyy!

    Jeśli zrobisz to dobrze, nigdy więcej frustracji.

    Nerkę możesz sobie zostawić.

    PS To lekko uaktualniony tekst archiwalnego newslettera, wysyłanego do subskrybentów mojej listy Szkoła Copywritingu. Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze listy, musisz dołączyć do stale rosnącej grupy czytelników newslettera. Otrzymasz nietypowe wsparcie i od razu cudny poradnik copywritingu na start . ZOBACZ >>

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail pozostanie ukryty
    Wymagane pola są oznaczone *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.