Copywriting nie jest dla psów

    Czy stoisz po właściwej stronie?

    (Uprzedzam, że ten e-mail rozpędza się powoli, ale koniec może Cię mocno zaskoczyć.)

    Jedni uważają, że najważniejsze jest dobrze zacząć, inni, że liczy się, jak facet kończy, a nie zaczyna.

    Ja swój biznes zacząłem od cytatu, który zapisałem 3 lipca 2006 roku:

    “Człowiek o ile stawia sobie cele i dąży do ich osiągnięcia jest wolny. Przekracza daną sytuację, porzucając to, co realne na rzecz tego, co możliwe. Nie jest przykuty do sytuacji, w jakiej się znajduje, i właśnie ta autotranscendencja jest pierwszą i podstawową cechą wolności. ” – Paul Tillich

    Masz mnie na tacy.

    Chcę być wolny.

    A to, co robię jest po to, by uwalniać innych – jeśli zechcą się spuścić ze smyczy.

    Przypomniało mi się to wczoraj, gdy dostałem wiadomość od Ani, która podsumowała swój rok w NSC:

    “Dziękuję za dotychczas. Muszę powiedzieć że masz ciekawą cechę: dużo dajesz klientowi, może nawet go obezwładniasz ale nie uzależniasz. Klient ma poczucie że ma jednak wolny wybór.

    Piszę to, bo dziś marketing relacji idzie w kierunku takiego trochę uzależnienia psychicznego. Niestety coś takiego przeżyłam i jak przeczytałam u Ciebie o relacjach to zaraz się zjeżylam:) A tu miłe zaskoczenie. Dziękuję w takim razie:) pozdrawiam no i czytam dalej newslettery:)”

    Wiesz, pisząc teksty i oferty można się zagubić w tych wszystkich cechach i korzyściach.

    Pytanie jest jedno – czy klient poczuje, że go uwalniasz, czy może wiążesz?

    Jeśli wyczuje zagrożenie, się zjeży i z seksu nici.

    Znaczy możesz próbować, owszem, ale się pokłujesz i ochota przejdzie Ci szybciej niż przyszła.

    Albo może być wręcz odwrotnie, o czym za chwilę…

    Ale i tak myślę, że my sami siebie najbardziej ograniczamy.

    Wiem to po sobie.

    Na przykład tak, że jestem gościem od tekstów i robienie wideo byłoby zdradą ideałów.

    To głupie.

    Bo się sam ograniczam, a nie samym tekstem żyje człowiek przecież.

    Ważne, by na stole był duży wybór.

    Olać klientów, oni często nie lubią wyboru, chcą 1-2-3, za rączkę i do domu.

    My musimy mieć wybór.

    Klient nie jest najważniejszy.

    Żeby było jasne, kocham swoich klientów! I ich pieniądze!

    Ale i ja i Ty wiemy, że w potrzebie możesz liczyć tylko na siebie, klienci zleją Cię przy pierwszej możliwej okazji i zajmą się swoimi sprawami.

    Taka ludzka natura i nie ma co się oszukiwać.

    Więc jeśli jesteś moim klientem, nie obrażaj się, przecież powiedziałem magiczne słówko “kocham” 🙂

    Z naturą nie wygrasz.

    Ja Ci powiem tak – jeśli Ty nie zadbasz o siebie, to klienci tego nie zrobią.

    Więc najwyższą formą dbania o siebie jest dawanie sobie możliwości wyboru.

    Jeśli Ty sobie nie dasz wyboru, to kto?

    Nie mówię, że trzeba zaraz umawiać się z kilkoma dziewczynami lub facetami na raz.

    Ale pomyśl sobie na przykład o tym co robisz za pieniądze.

    Czy dziś, w tej chwili możesz to rzucić i zająć się czymś innym?

    No?

    Jeśli nie masz wyboru, to masz na szyi smycz, która może Cię udusić.

    Nie odepniesz jej, bo nie masz wyboru.

    Ja na przykład w każdej chwili mogę rzucić pisanie i zająć się sprzedawaniem, obsługą IT albo programowaniem, do czego zresztą czuję nowy pociąg i wracam do Pythona.

    Mówię serio.

    Jeśli masz na szyi smycz, bez której nie możesz żyć, bo nie masz wyboru, musisz ciągle iść na kompromisy.

    Bo boisz się, że stracisz to, co masz.

    A wtedy z desperacji robisz różne głupie rzeczy.

    i Ty będziesz tą stroną, której bardziej zależy.

    Będziesz się bać klientów.

    Że odejdą.

    I spuszczasz spodnie do kolan, albo do ziemi, byleby ich nie stracić.

    Tylko wybór daje Ci swobodę decyzji.

    Ale nie wszyscy pragną takiej swobody, bo większość lubi prowadzenie za rączkę.

    “Pokaż mi palcem co mam zrobić.”

    (“I wsadź mi go w tyłek… oooch, jak dobrze…”)

    “Weź za mnie odpowiedzialność, jak się coś nie uda, będzie na Ciebie…”

    NSC jest dla osób wolnych.

    Które same chcą decydować co, jak i z kim.

    Stwarzam przestrzeń wolności i mówię “Run Forrest, run!”

    Źle się ze mną czują osoby przyzwyczajone do smyczy.

    Jeśli szukasz swojego Pana, w Internecie znajdziesz pełno guru, którzy chętnie Cię przygarną.

    Będą Cię trzymać na krótkiej smyczy, tak jak lubisz.

    Każdy błędny krok będzie skutkował zaciśnięciem pętli na szyi.

    “Oj, jak dobrze, że ktoś się o mnie troszczy! Gdzie moja karma?”

    Smycz jest tania.

    Wolność ma swoją cenę.

    Nie każdy chce ją płacić.

    Wybór, jaki Ci daję, ma swoją cenę.

    NSC nie jest dla psów.

    PS To lekko uaktualniony tekst archiwalnego newslettera, wysyłanego do subskrybentów mojej listy Szkoła Copywritingu. Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze listy, musisz dołączyć do stale rosnącej grupy czytelników newslettera. Otrzymasz nietypowe wsparcie i od razu cudny poradnik copywritingu na start . ZOBACZ >>

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail pozostanie ukryty
    Wymagane pola są oznaczone *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.