Mam dla Ciebie dziś grubą strategię marketingową.

Moje dwutygodniowe ferie wywołały więcej poruszenia niż wulkan Eyjafjallajökull. W trakcie spoczynku. Kilka osób napisało rozpaczliwe e-maile z błaganiem o newsletter. Były nawet gotowe zapłacić!

A ja wyjechałem by się w końcu nauczyć jeździć na nartach. Oczywiście nic z tego nie wyszło, bo na drugi dzień zachorowałem i cały wyjazd przeleżałem w łóżku. Moje życie jest pełne niespodzianek.

Czy wiesz, że jedną z najlepszych strategii marketingowych jest pozytywne zaskoczenie? Jestem członkiem kapituły konkursowej na kreatywną kampanię rekrutacyjną szkoły wyższej – Genius Universitatis 2018. W trakcie przeglądu wszystkich prac trafiłem na prawdziwą perełkę. Otóż jedna z uczelni postanowiła zrobić to inaczej.

Podczas gdy wszyscy skupiali się na fajerwerkach, kontencie i video (mamy kolejny rok video) oni skupili się na kandydatach! Zamiast organizować konkursy, eventy i filmy, oni wysłali 130 listów. Widzisz, wszyscy poza nimi postanowili budować zasięgi i zgarnąć z rynku jak najwięcej kandydatów. Oni też postanowili zgarnąć z rynku kandydatów. Ale tylko tych najlepszych.

Wysłali listy – tak listy – do 130 laureatów i finalistów olimpiad z chemii i biologii. Gratulacje od nich i prezydenta Poznania i osobiste zaproszenie na spotkanie z rektorem, który obiecał im łapówkę. Łapówka to jednorazowy „zastrzyk” gotówki w wysokości 1000 pln na osobę i kilka innych drobiazgów. Efekty akcji przerosły ich oczekiwania, ale tak zawsze się dzieje, gdy skupiasz się na kliencie, zamiast na marketingu.

Jak by się zmienił Twój biznes, gdyby się skupić TYLKO na najlepszych klientach z rynku? Gdyby zacząć ich rekrutować, a nie każdego, kto się nawinie? Widzisz, uczę marketingu, który skupia się na rozwiązywaniu problemów klientów. Ale problemy mają swoją cenę. Jeśli wybierasz drobnicę, tyle właśnie dostajesz. Wybieraj duży kaliber, najlepsze problemy z rynku, a wtedy ich nosiciele staną się Twoimi klientami.

Skalibruj swój biznes na najgrubsze ryby. Płotki zostaw innym. Tak, wiem, wieloryb jest duży a żre plankton. I nie jest rybą! Ale nas czegoś uczy. Taki płetwal błękitny może ważyć nawet 200 ton. Jego dzienne zapotrzebowanie na energię to ok. 1,5 miliona kilokalorii. Musi zjeść ok. 3,5 tony planktonu dziennie. A jego penis osiąga nawet 3 metry. Tak, wiem, to mało istotna informacja. Ale mówi o skali.

Więc porównaj się z płetwalem. Nie bardzo? Nie ta skala? Ok, to nie licz na plankton. Zacznij polować na wieloryby. Taki biznes zbuduj, a nie sitko na plankton. Będziesz potrzebować harpuna i mocnej liny.

Dlatego do NSC dodałem harpun i mocną linę. Harpun, to nauka tworzenia Call To Action. Takiego CTA, że mocno się wbija pod skórę i nie puszcza. Niektórzy próbują polować na wieloryby z cta typu “kup teraz” lub “zamów z obowiązkiem zapłaty”. To się odbija od skóry wieloryba. Ja daję mocny hak. I potrzebna jest mocna lina, by z pomocą CTA wyciągnąć tego wieloryba z wody. Mam taką linę, dodana do panelu NSC.To Kreator Zdań Sprzedażowych.

Harpun się wbija, a te zdania ciągną tłustego klienta prosto do zamówienia. Gdy nie wiesz, co napisać, by pociągnąć klienta do zamówienia, z pomocą przychodzą Ci te zdania. To czysta esencja copywritingu. Nie wymyślasz zdań, tylko je kreujesz według mocnych wzorców. Aż się chce kupować!

Więc jaki jest Twój wybór? Sitko na plankton czy harpun i lina na tłustego wieloryba? Jeden taki wykarmi Cię przez miesiące! A plankton… cóż. (Nie, penis nie rośnie od planktonu, trzeba się takim urodzić!) Mam nadzieję, że odrobina frywolności z mojej strony nie zniechęci Cię do polowania na wieloryby?

PS To lekko uaktualniony tekst archiwalnego newslettera, wysyłanego do subskrybentów mojej listy Szkoła Copywritingu. Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze listy, musisz dołączyć do stale rosnącej grupy czytelników newslettera. Otrzymasz nietypowe wsparcie i od razu cudny poradnik copywritingu na start . ZOBACZ >>