Prawdziwego copywritera poznaje się po tym, jak zaczyna…

Dwie niedziele temu wybraliśmy się do pobliskiego Gniewu.

Mieścinka mała, przytulna, ale ma swoje pułapki.

Głodni postanowiliśmy zjeść pizzę.

Jest tam taki lokal z jedzeniem na dachu, więc jadę w tym kierunku.

Nie bardzo pamiętam, gdzie dokładnie jechać, więc uważnie wypatruję.

O, jest!

Skręcam.

I nagle przede mną wyrasta samochód, który jedzie wprost na mnie.

Jest większy.

I trąbi.

Pan aż szybę otworzył i coś krzyczy.

Matko, ja tylko na pizzę, nie chciałem się kłócić, co za nieprzyjaźni ludzie w tym Gniewie.

Niestety z pizzy nici, sezon przyjęć komunijnych i lokal zarezerwowany.

No wszyscy przeciwko mnie.

Idę do głównej ulicy, bo gdzieś tam po drugiej stronie jest podobna inna pizzeria.

Nie było, to jakaś budka z mrożoną pizzą z miktofali.

Ale nagle zrozumiałem, czemu prawie się zderzyłem z innym samochodem.

Otóż wjechałem pod prąd!

Dopiero teraz zobaczyłem zakaz wjazdu z tej strony, to droga jednokierunkowa!

Wjazd nie z tej strony!

I to mi uświadomiło, że do klienta też można podjechać z niewłaściwej strony – POD PRĄD!

Jeśli czujesz opór, to jedziesz pod prąd.

Trzeba patrzeć na znaki.

Jeśli piszesz tekst i wjeżdżasz do klienta pod prąd, nie licz na sprzedaż.

Co przez to rozumiem?

Pomyśl sobie, że umysł klienta to rzeka.

Masz?

Masz.

Łatwiej kajakiem płynąc pod prąd czy z prądem?

Nie wiem, jak Ty, ja wolę z prądem.

Przyjemniej i dalej zapłyniesz.

Więc myśli klienta płyną w określonym kierunku.

Co więcej, on Ci daje znak, zakaz wjazdu, gdy próbujesz od niewłaściwej strony.

I zobacz, można być genialnym sprzedawcą, który sprzedaje piasek na pustyni albo lód Eskimosom.

Można, ale po co?

Wymaga to znakomitych umiejętności sprzedażowych.

Osoba, która ma te umiejętności w ilości śladowej, nie sprzeda, opór klienta go zatrzyma.

Ale jeśli płyniesz z prądem myśli klienta, to nawet słaby copywriter dużo sprzeda.

Idea więc jest taka – zbadaj, w jakim kierunku płyną myśli klienta i tam płyń.

Każda rzeka ma swoje źródło i cel.

Płynie z jakiegoś miejsca i zmierza do jakiegoś – to jest kierunek.

Kierunek myśli klienta wyznacza to OD czego chce uciec i DO czego chce dojść.

Jeśli szukasz bardzo silnego nurtu myśli, dodaj słowo “dziś”, “teraz”, “w tej chwili”.

Czyli, OD czego chce uciec w tej chwili i DO czego chce dojść w tej chwili?

Tak dochodzimy do tego, jak sprzedać DZIŚ.

Nie kiedyś, nie może, ale teraz właśnie, w tym momencie.

Teraz, gdy piszesz tekst, zadaj sobie pytanie, o ODDO teraz, w tej chwili, gdy klient będzie czytał.

Jeśli teraz popłyniesz pod prąd, nie sprzedasz.

A jeżeli teraz popłyniesz z prądem myśli klienta, czyli OD – DO – jak myślisz, co się stanie?

Płyniemy?

Od tego zaczyna się NSC.

Od ustalenia kierunku przepływu myśli klienta, a nie jakichś masochistycznych technik sprzedażowych.

A potem pokazuję, jak żeglować z jego myślami, jakich słów użyć, by płynąć z zgodnie z ruchem wskazówek zegara klienta, a nie pod prąd.

Nie musisz być dobrym sprzedawcą.

W ogóle nie musisz być sprzedawcą.

Jeśli płyniesz z prądem myśli klienta, to raczej on sam kupuje, niż Ty mu sprzedajesz.

To naprawdę takie proste.

Płyń z prądem, zamiast walczyć.

PS To lekko uaktualniony tekst archiwalnego newslettera, wysyłanego do subskrybentów mojej listy Szkoła Copywritingu. Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze listy, musisz dołączyć do stale rosnącej grupy czytelników newslettera. Otrzymasz nietypowe wsparcie i od razu cudny poradnik copywritingu na start . ZOBACZ >>