facebook_pixel

Automatyzacja biznesu

    W 2014 roku tak bardzo chciałem zautomatyzować swoją sprzedaż, że popełniłem głupi błąd. To było po 12, gdy już obrobiłem się z bieżącymi pracami. Siedzę i myślę, jak by tu zwiększyć sprzedaż, ale się nie napracować.

    Długo, długo nic, aż wreszcie wpada mi do głowy taka myśl. A może być tak wybrać najlepsze e-maile i umieścić je w autoresponderze? Logika jest prosta – skoro raz sprzedały, niech robią to ciągle!

    To jest piękne, gdy wysyłasz prostą wiadomość e-mail i po wysłaniu odbierasz powiadomienia “Nowe zamówienie”. Niech to się dzieje samo!

    Ok, wybieram kilkadziesiąt najbardziej skutecznych wiadomości i wstawiam je w kolejkę. Zacząłem sobie nawet liczyć, ile zarobię, bazując na wcześniejszych rezultatach. Wyszło mi na to, że potrzebuję około 120 maili, by zostać milionerem! Wiesz, wielkość sprzedaży razy rosnąca baza subskrybentów. Nic, tylko pchać nowe leady w kolejkę! Czemu ja na to wcześniej nie wpadłem?

    Po pierwszym tygodniu mówię “sprawdzam”!

    Hm… interesujące. Zero sprzedaży. Po drugim tygodniu, nagła odmiana! Jessss…..t…. Jedna sprzedaż. 100% wzrostu przecież, jest powód do radości. W trzecim tygodniu znowu zmiana. Zero sprzedaży….

    Dobra, lekcja odebrana, wiem, co zmienić. A czy Ty już wiesz, co było nie tak?

    Czy to nie dziwne, że, te same e-maile, które ładnie sprzedawały, nagle w autoresponderze okazały się prawie bezużyteczne? Nie wziąłem pod uwagę jednego faktu. Wszystko się zmienia, jak mawiał Pantarej. Kopiowanie starych wiadomości jest słabe.

    Wyobrażasz sobie taką rozmowę handlową?

    Spotykasz się z klientem, mówisz że masz coś dla niego. On się napala i zamienia w słuch. A Ty, wyciągasz z kieszeni dyktafon i włączasz mu nagraną prezentację. Klient patrzy na ciebie zdziwiony, o co chodzi, dlaczego nie mówisz, tylko puszczasz jakieś nagranie? Czy Cię pogięło do reszty? Mówisz – “Tu jest wszystko, co pan musi wiedzieć!” Ale on nie słucha…

    Przechodzimy do pytań, klient się ożywia. Zadaje pytanie, a Ty… Klikasz w swoim dyktafonie i puszczasz odpowiednią odpowiedź. To mogłoby być nawet ciekawe. Gdyby nie było żałosne.

    Klient nie chce kopii czyjegoś głosu. Chcę usłyszeć Ciebie. Chce usłyszeć Twoje odpowiedzi, co Ty myślisz, czym się różnisz. Chce usłyszeć Twój głos, a nie skopiowany bełkot marketingowy. Chce Cię zobaczyć, dotknąć, sprawdzić, czy jesteś prawdziwym, sprzedawcą, czy tylko marketingową kopią.

    “Mogę dotknąć, czy mówi do mnie prawdziwy człowiek? Bo mam dość iluzji.”

    Chce poczuć, jak to jest wejść w relację z Tobą, bo ma dość płytkiego marketingu, robienia w konia za pomocą powszechnych trików marketingowych. Dopiero, gdy usłyszy Twój prawdziwy głos, serce mu szybciej zabije, poczuje więź z Tobą, ale musisz się pokazać.

    Tak, odkrycie się jest ryzykowne, bo wielu osobom się to nie spodoba. I co z tego? Może masz w dupie klientów i chodzi Ci tylko o pieniądze, nie wiem. Ja tak nie potrafię.

    Do mnie największe pieniądze przychodzą, gdy mówię swoim głosem, gdy mówię swoje odpowiedzi, gdy można poczuć, jaki jestem. Czy to znaczy, że jestem przeciw autpresponderom? Ależ skąd! Wiem tylko, że szybko się dezaktualizują. (Trudne słowo, musiałem nawet literówkę poprawić).

    Chodzi o to, czy przypadkiem nie używasz martwego marketingu, skamieniałego, z wykopalisk, czy kontakty z klientami są żywe.

    Wiem, że pisanie takich e-maili jest trudne, by utrzymać równowagę między biznesem a autentycznością. Może łatwiej będzie Ci zacząć od artykułów, jeśli chcesz zacząć rozmawiać z klientami? Więc daj im usłyszeć swój głos, nie odgrywaj cudzej roli. Daj im się dotknąć, poczuć, jak to jest robić biznes z Tobą.

    Teraz wiesz, dlaczego uważam, że każdy przedsiębiorca powinien pisać swoje e-maile i artykuły?

    Tylko żeby to nie była kolejna kopia wypranego z człowieczeństwa chłamu marketingowego, przygotowałem biznesowy przewodnik, wart swojej wysokiej ceny, bo tak, jak Twój biznes jest unikatowy, tak Twój głos jest bezcenny.

    PS To lekko zaktualizowana treść wiadomości e-mail. Może znasz kogoś, komu przyda się Nowa Szkoła Copywritingu? Prześlij takiej osobie tę wiadomość, niech sama zdecyduje. Tu można się dopisać do tej żywiołowej listy >>

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail pozostanie ukryty
    Wymagane pola są oznaczone *