Każdy biznes da się zbudować w ciągu 7 dni.

Tak obliczyłem – potrzeba około tygodnia, by uruchomić każdy biznes.

To ważna wiadomość także dla tych, którzy już mają biznes!

Nie mam na myśli formalności urzędowych ani skarbowych.

Biznes jest wtedy, gdy klienci kupują powtarzalnie.

Bo każdemu może raz się udać coś sprzedać.

I potem to wspomina, jak dziadek wojnę:

“W 43, gdy Niemcy weszli do naszej wioski, wziąłem ukryty w stodole karabin i ruszyłem do lasu…”

Tak niektórzy przechwalają się dawnymi sukcesami, jak to udało im się czegoś dokonać.

Niczego nie neguję, ale tak, jak wojna się skończyła, tak sukcesy z przeszłości dawno przejedzone i zastaje goły dzień dzisiejszy – codziennie trzeba sukcesy pisać na nowo.

Dlatego tak ważne jest, by sukces był powtarzalny, bo dopiero wtedy jest biznes.

Jeśli dziś prowadzisz biznes, pomyśl o jego wzmocnieniu.

Kiedyś w Krakowie widziałem magika.

Stał na równoważni, a ta oparta był na walcu.

Musiał się nieźle starać, by się nie wywalić.

I grał na skrzypcach.

Robiło wrażenie, nie powiem. Facet łapie równowagę i gra na skrzypcach.

Ale czy chodzi o to, by ludzie podziwiali Cię za ekwilibrystykę?

Jasne, da się sprzedawać, łapiąc równowagę i to robi wrażenie, ale ile Cię to kosztuje?

Więc lepiej stać twardo na ziemi, bez ekwilibrystyki.

Stół potrzebuje przynajmniej 3 nóg, by się nie przewrócić i dobrze służyć.

Biznes to Twój stół – z niego bierzesz jedzenie i picie.

A jeśli nie masz biznesu, to jakiej ekwilibrystyki wymaga Twoje życie?

Ja przez lata bałem się rzucić etat, bo on mi dawał poczucie bezpieczeństwa.

Fałszywe, jak się okazało.

Wystarczyły dwa niezależne ode mnie incydenty, bym zobaczył, że gram na skrzypcach na równoważni i zaraz pierdyknę.

Jak by co, nie namawiam Cię na rzucenie etatu! Przynajmniej nie w ciemno.

Ja przez dwa lata miałem firmę i pracowałem na etacie, a i tak było ciężko przez pierwsze miesiące, gdy walczyłem ze starymi nawykami.

Jak więc zbudować biznes w ciągu 7 dni?

Pomijam stronę formalną.

Więc zaczynasz od napisania artykułu.

Mało seeeeksi, wiem, ale tu nie chodzi o to, by robić wrażenie ekwilibrystyką, tylko stabilnie zarabiać.

Piszesz artykuł, w którym rozwiązujesz uciążliwy problem klienta, ale taki, za który jest gotowy zapłacić.

Wiesz, są różne problemy.

I produkty.

Ale każdy ma problemy, które wynikają z niewiedzy i jej odrobina wystarczy, by życie ruszyło do przodu.

Pewnie myślisz, że mówię o tych artykułach, bo tylko to potrafię i będę chciał Ci wcisnąć jakieś szkolenie na ich temat?

To prawda, znam się na pisaniu, jak mało kto.

Gorzej z wciskaniem, bo w tej chwili proponuję już tylko Nową Szkołę Copywritingu, gdzie o pisaniu artykułów mówię dopiero w drugim miesiącu.

Pewnie łatwiej byłoby mi to sprzedać, gdybym dał je od razu, ale nie chodzi o moją sprzedaż, tylko efekty klientów.

Otóż widzę, że większość osób źle się zabiera za pisanie artykułów.

Mówię o tych, które rozwijają biznes, a nie służą nabijaniu klików lub statystyk.

Ja dzięki artykułom prowadzę biznes 11 lat! I choć ostatni napisałem 15 sierpnia, to one dla mnie ciągle pracują.

Widzisz, artykuł jest idealnym narzędziem marketingowym, bo nie wymaga drogiego sprzętu i postprodukcji, jak na przykład video.

Nawet najbardziej nieśmiała osoba jest w stanie to zrobić dobrze i z pewnością – czego nie można powiedzieć o lajwach i video.

Samo napisanie artykułu doświadczonej osobie zajmuje kilka godzin.

Początkująca zrobi to w 3 dni.

Ale co ma artykuł do biznesu?

Piszesz marketingowy artykuł, prosisz znajomych o udostępnienie go na fakebooku i w innych mediach społecznościowych.

Jeśli nie masz znajomych, robisz reklamę.

Jeśli nie umiesz robić reklamy – zlecasz ją, to naprawdę nie są duże pieniądze.

Ok, mamy artykuł, mamy ruch, a gdzie pieniądze?

No właśnie.

Jak wiesz, najważniejszym punktem mojej strategii 3K jest Konsumpcja.

Dobra treść sprawia, że klient chce więcej.

A jeśli chce więcej, ten, kto mu to da otrzyma jego pieniądze!

I masz biznes, to prostsze, niż się wydaje.

Końcóweczka artykułu marketingowego kieruje do pierwszego, małego zakupu.

I teraz mogą wydarzyć się dwie rzeczy.

A) Nikt nie kupuje

I dobrze, znaczy, że wciskasz jakiś szit.

Albo…

Źle piszesz artykuł!

Tego łatwo można się nauczyć, to ta dobra wiadomość.

Ale nie nauczysz się oglądając szkolenie, tylko pisząc artykuł.

Na 100% nie uda Ci się za pierwszym razem. Może za 10, może za setnym. Różnie bywa. Ale jeśli nie przestaniesz – nauczysz się.

B) Kupują!

Nie ciesz się tak.

Coś robisz dobrze, ale czy najlepiej?

Musisz doskonalić swoją umiejętność, bo zalewają nas różne teksty i reklamy, więc trzeba się starać, by ciągle być na topie.

I zobacz, każdy artykuł może rozwinąć nowy biznes.

Jeśli sprzedajesz usługi, możesz dodać produkty.

Jeśli sprzedajesz produkty, możesz dodać usługi.

Możesz je pomieszać!

Co chcesz!

Każdy kolejny artykuł może rozpocząć nowy biznes – powtarzalne zakupy.

Dlaczego w 7 dni, skoro taki piszesz maksymalnie w 3 dni?

Bo kluczem jest powtarzalna sprzedaż, a to możesz ocenić po kilku dniach!

Teraz najlepsze.

Nie musisz pisać artykułów na swoim blogu!

Możesz napisać artykuł na blogu cudzym!

Ba, nieraz nawet nie musisz pisać samego artykułu!

Możesz dać zrobić ze sobą wywiad, co zajmuje maksymalnie godzinę!

I co z tego?

Z tego będą ludzie, klienci, sprzedaże i biznes.

Najnowsze nagranie NSC, jakie dodałem wczoraj do panelu, mówi o takiej sytuacji.

Klient przeczytał mój wywiad i zaczepił mnie na fakebookowym Messengerze.

Chciał się nauczyć copywritingu.

Powiedziałem mu oczywiście o mojej Nowej Szkole Copywritingu.

Po zapoznaniu się ze szczegółami powiedział, że wróci do mnie za 2 miesiące, gdy będzie tego potrzebował.

Ot, tradycyjne w sprzedaży “muszę to przemyśleć”, co znaczy: “nie zainteresowałeś mnie wystarczająco”, lub prościej “to jakiś szit!”

Tu kończy wielu sprzedawców, ale dla mnie zaczyna się konwersacja marketingowa – mamy temat do rozmowy.

Więc rzuciłem w sumie 3 bardzo prowokacyjne zdania.

Po pierwszym, klient stwierdził, że kupuje.

Ale dopiero za 2 dni.

Po drugim, zrobił to od razu, przy mnie!

Da się?

Da się!

Nie użyłem żadnych chytrych sztuczek, ani trików.

Zwykła rozmowa marketingowa. Z pełnym szacunkiem do klienta, któremu dziękuję za zaufanie i jego pieniądze.

Jeśli Cię to zainteresowało, to w najnowszym video w NSC pokazuję całą naszą rozmowę i tłumaczę, co i dlaczego powiedziałem.

Masz to pięknie na tacy.

Żadnych sekretów, żadnych sztuczek, uczciwie i czysto.

Właściwie, to cała moja Nowa Szkoła Copywriitngu taka właśnie jest.

PS To lekko uaktualniony tekst archiwalnego newslettera, wysyłanego do subskrybentów mojej listy Szkoła Copywritingu. Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze listy, musisz dołączyć do stale rosnącej grupy czytelników newslettera. Otrzymasz nietypowe wsparcie i od razu cudny poradnik copywritingu na start . ZOBACZ >>