Sprzedawca internetowy jest gorszy niż przestępca?

    Każdy, kto sprzedaje w Internecie, jest w sytuacji o wiele gorszej niż przestępca, przeciwko któremu toczy się sprawa w sądzie. To głupie, ale takie prawdziwe:

    Wobec każdego oskarżonego stosuje się bowiem jedną, podstawową zasadę – domniemanie niewinności. Dopóki nie udowodni mu się winy, jest tylko oskarżonym, ale nie skazanym.

    W Internecie jest odwrotnie. Nie obowiązuje zasada niewinności. Tu musisz udowodnić swoją niewinność i czyste intencje i to bez cienia wątpliwości. Jeśli tego nie zrobisz, będziesz podejrzany, a kto chce robić interesy z podejrzanymi osobnikami?

    Stronę w Sieci może dziś stworzyć każdy, kto umie pisać i wie, jak poruszać się po Sieci! Nawet nastolatek jest w stanie podszyć pod inne osoby lub instytucje.

    Kiedy internauta odwiedza Twoją stronę nie ma tak naprawdę pojęcia, kto za nią stoi. Musisz się więc mu pokazać i udowodnić, że jesteś tym, za kogo się podajesz i że nie masz zamiaru nikogo oszukać.

    To jest pytanie o Twoją osobę. Kim jesteś i czy można Ci zaufać?

    Jeśli potencjalni klienci Ci nie zaufają, to niczego od Ciebie nie kupią.

    Klient w Internecie najczęściej zastanawia się nad 3 pytaniami

    1. Kim jesteś i czego może się po Tobie spodziewać?

    Udowodnij, że jesteś prawdziwą osobą/organizacją. W przypadku firmy będzie to adres, telefon itp. Pokaż, że nie jesteś wirtualnym, ale realnym przedsiębiorcą. To są prozaiczne sprawy, nic nie kosztuje dodanie tych informacji do strony, a często firmy je ukrywają. Czy to nie może wydawać się podejrzane?

    Jednak to nie wszystko.

    Jak łatwo można się z Tobą skontaktować? Czy odpowiadasz na emaile, telefony, listy? Tutaj odbywa się prawdziwy sprawdzian Twojej wiarygodności. Klient, który postanowi nawiązać z Tobą kontakt, a przez dłuższy czas nie uzyska żadnej odpowiedzi, nie zaufa Ci…

    2. Czy jako osoba/organizacja jesteś wiarygodny?

    Tu musisz pokazać się, jako osoba/organizacja z krwi i kości. Jako ktoś kto czuje, myśli i… popełnia błędy.

    Potencjalny klient zastanawia się też na Twoimi motywami, dlaczego piszesz, co z tego będziesz miał i jaką rolę w tym odgrywa czytelnik. Chce wiedzieć jak go będziesz traktować – jak partnera, czy przedmiot jednorazowej sprzedaży?

    Opowiedz swoja historię – jak miałeś problemy, próbowałeś różnych rozwiązań, popełniałeś błędy, aż doszedłeś do tego miejsca. Co się wtedy zmieniło, co zyskałeś, a co straciłeś itd.

    Pokaż ludzką twarz, niech twoja opowieść będzie mocno osadzona w realiach.

    3. Czy znasz się na tym, o czym piszesz?

    Sieć pełna jest porad, pisanych przez osoby, które chcą na tym zarobić, same jednak nie mają zbyt wielkiego doświadczenia w opisywanej tematyce.

    Aby nie być zaliczonym do tej kategorii teoretyków, udokumentuj swoje działania i osiągnięcia.

    Jednym z najlepszych znanych mi sposobów jest dzielnie się swoją wiedzą z wybranej tematyki. Jeśli się na czymś znasz, łatwo będzie Ci co jakiś czas napisać i opublikować ciekawy artykuł, poradnik czy wpis na blog.

    Buduj swój autorytet w sieci. Tak, autorytet. Nikt nie chce kupować od byle kogo, lepiej jest kupić od kogoś znanego, kto wie co pisze i można mu zaufać.

    Sam nieraz tak mam, że kupuję książkę osoby, którą uznaję za autorytet, tylko dlatego, że coś anonsuje. Jestem pewien, że to co kupię będzie wartościowe i warte swojej ceny.

    Nie możesz pozwolić sobie być byle kim

    Musisz istnieć w Sieci i to w taki sposób, żeby widzieli Cię potencjalni klienci.

    Osoby, które powierzają mi pisanie tekstów na swoje strony, bardzo często robią wywiad na mój temat w Internecie.

    Jeśli chcesz zobaczyć, co znajdują, wpisz w Google „darek puzyrkiewicz” lub „dariusz puzyrkiewicz”.

    Większość z tych stron nie przynosi mi żadnego ruchu. Ale za to upewniają klientów, że mają do czynienia z kompetentną i godną zaufania osobą, która jest znana w Internecie.

    Często słyszę uwagę, że to jest główny powód, dlaczego zlecają mi pisanie tekstów.

    Możesz zrobić podobnie. Pamiętaj – ekspertem nikt się nie rodzi, lecz staje się stopniowo. Czytaj, ucz się, pisz i publikuj, a po pewnym czasie internauci zaczną Cię postrzegać jako kompetentną i wiarygodną osobę..

    Jeśli Twoi klienci będą Cię widzieli w miejscach, w których szukają informacji, a dodatkowo, Google pokaże dużo wyników w Sieci – staniesz się o wiele bardziej wiarygodny.

    Życzę Ci sukcesów w sprzedaży!

    (Dzisiejszy wpis jest fragmentem jednego z newsletterów, poświęconemu budowaniu zaufania u klientów. Do aktualnego newslettera możesz się zapisać w tym miejscu >>

    Liczba komentarzy: 2

    1. Monstar
      22 stycznia 2011 z 03:33

      Nie wiem, czy budowanie wizerunku, wiązać się powinno ze sprzedażą własnej osoby, jakby sprzedaż tekstów, jak i umieszczonej w nich twej osobowości, były niewystarczające!.. ?

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail pozostanie ukryty
    Wymagane pola są oznaczone *