Podstawowa zasada copywritingu – raz wprawionego w ruch klienta ciężko zatrzymać.

Ale klienta, który stoi, ciężko ruszyć z miejsca.

Dotyczy to też Ciebie!

Druga zasada Cialdiniego, to zasada konsekwencji.

Sprawdzano ją tak, że do klientów podchodzono dwa razy.

Naukowiec prosił badanego z wybranej grupy o umieszczenie na swoim podwórku ogromnego napisu o bezpiecznej jeździe.

Jak się domyślasz, mało kto się na to zgodził.

Kto chce mieć tablicę reklamową zasłaniającą widok?

Ale za drugim razem spora grupa się zgodziła na tę tablicę.

Bo ktoś wcześniej ich podszedł i poprosił o naklejenie małego znaczka w oknie – oczywiście na temat bezpiecznej jazdy.

Więc skoro się raz zgodzili poprzeć bezpieczną jazdę, trudno było im odmówić z tą tablicą, bo przecież popierają bezpieczną jazdę.

Musimy być konsekwentni, by nie zwariować.

Inaczej zmienialibyśmy żony codziennie.

I dzieci.

I pracę.

I psa.

Teściową…

Jak widzisz, ma to swoje dobre strony, ale nie, nie robimy tak, bo jesteśmy konsekwentni.

Mówiłem, że dotyczy to też Ciebie.

Jeśli nic nie robisz w tej chwili, raczej tak pozostanie.

Jeśli chcesz się wprawić w ruch, zacznij coś robić w tym kierunku.

Dwa dni temu tak miałem.

Generalnie unikam pracy, to takie męczące…

Ale w poniedziałek miałem jakiś słabszy dzień.

Pomyślałem, że go zacznę od konsultacji tekstu oferty dla jednego z klientów.

Prosił mnie o spojrzenie na landinga.

To rano spojrzałem i opisałem swoje uwagi.

Gdy zadowolony chciałem mu to wysłać, okazało się, że to miało być do zupełnie innej strony.

No to i tę drugą opisałem i przesłałem mu dwa razy więcej, niż oczekiwał!

Jak już się rozpędziłem z tym pisaniem, szybko wystukałem newsletter poniedziałkowy.

Głodny sukcesu patrzyłem tylko, co tu jeszcze napisać.

To zrobiłem ofertę dla klienta i dwa maile promocyjne.

Tu niestety telefon mi przeszkodził.

Dzwonił klient, któremu napisałem taki mały opis promocyjny.

Mówi mniej więcej tak:

“Panie Darku, byliśmy zaskoczeni pańskim tekstem.

Do tej pory zlecaliśmy to agencjom i zawsze byliśmy rozczarowani.

Pan zaś ujął na tym tekstem, zwłaszcza w jednym miejscu.

(…)

Pan się nie obrazi, ale jak tak patrzymy na ten tekst, to nie ma w nim nic szczególnego.

A jednak gdy się go czyta pojawiają się emocje i sie chce skorzystać z tej promocji!

Doszliśmy do wniosku, że chcemy, by nauczył nas pan tak pisać.

Nasz szef po przeczytaniu Pańskiej książki jest w Panu zakochany i to on najbardziej tego chce.”

Najpiękniejsze zdanie w tej rozmowie jest o tym, że nie ma w moim tekście nic szczególnego.

Ja to poczytuję za ogromny komplement.

Bo nie chodzi o to, by się popisywać, ale by pobudzać do działania.

Dobry tekst promocyjny powinien być przezroczysty, klient w ogóle nie powinien go zauważyć.

Wtedy go nic nie zatrzyma w drodze do zakupu.

Czy ta rozmowa zatrzymała mnie w moje pracy?

Przeciwnie.

Dodała mi sił, mimo, że przeszkodziła w pisaniu e-maila.

Ale taka informacja zwrotna napędza mocno.

Tego dnia wystawiłem faktury na jakieś 22 tysiące, co mnie jeszcze bardziej podkręciło.

A wszystko zaczęło się od drobnej rzeczy.

Zawsze zaczyna się od drobnych rzeczy.

Jeśli chcesz rozpędzać klientów, zaczynaj od małych rzeczy.

I Ty też tak rób.

Nawet nie zauważysz kiedy, wykonasz pracę i skasujesz pieniądze.

Pierwszy miesiąc NSC zaczyna się od małej rzeczy.

Oglądasz film, wprowadzający do metody 3K i nagle zauważasz, dlaczego do tej pory klienci stali, zamiast pędzić do kasy.

Jeden krótki film wskazuje kierunek.

Poten z następnym robisz pierwszy krok – wyznaczasz ścieżkę konwersacji z klientem.

Pierwsza właściwa lekcja do tego przygotowuje, a potem marsz, działanie według planu.

Rozumiesz?

To też ciekawe, bo opiera się na badaniach psychologicznych.

Mówiąc krótko – osoba, która dostaje do ręki dokładną mapę, dojdzie do wskazanego miejsca pewniej, niż osoba bez mapy.

Pewniej, to różnica o ile pamiętam pięciokrotna.

Czyli pięć razy więcej osób doszło do punktu, gdy miało mapę.

Więc druga lekcja NSC po wprowadzeniu i przygotowaniu to mapa.

Sam przerobiłem wiele kursów i zauważyłem, że gdy nie mam takiej mapy, w pewnym momencie rezygnuję, bo mi nic kurs nie daje.

A dlaczego nie daje?

Bo nic nie robię.

A dlaczego nie robię?

Bo nie mam mapy i nie wiem, dokąd zmierzam i jak tam dojść.

Dlatego daję plan działania.

Nie staniesz w polu, bo pokazuję, jak się do tego przygotować.

Nie zabraknie Ci paliwa na środku autostrady.

I gdy już masz mapę i wszystko przygotowane do drogi, to czujesz chęć działania.

Potrzebujesz pierwszego szybkiego sukcesu na drodze marketingu konwersacyjnego.

Czegoś, co można zrobić w chwilę i od razu poczuć wiatr w żaglach.

Dlatego zdecydowałem się na to, by dać pilną lekcję o nagłówkach.

To nagłówki sprawiają, że od razu widzisz zmiany – WSZĘDZIE!

Wideo ma nagłówek, lajw ma nagłówek, webinar ma nagłówek, podcast ma nagłówek, opis ma nagłówek, artykuł ma nagłówek, oferta ma nagłówek, e-mail ma nagłówek, post na nagłówek….

Wszędzie są nagłówki.

Więc od razu ruszysz do przodu, widząc natychmiast efekty swojego działania.

Pod tą lekcją jest ciekawy komentarz jednej z uczestniczek, który napisała w chwili euforii, gdy zobaczyła, jak to u niej od razu nagle zadziałało.

To daje kopa, bo widzisz, że ktoś to już sprawdził, więc nie działasz na ślepo.

Alleluja i do przodu.

Ale to nie wszystko.

Bo dostajesz jeszcze zestaw 37 marketingowych pytań.

To magiczny zestaw.

Każdy klient u mnie musi go wypełnić, dzięki czemu od razu wiem, co mam pisać.

Jeden z klientów, gdy otrzymał ten zestaw napisał mi, że gdy odpowiedział sobie na te pytania, to on sam może sobie tę ofertę napisać!

Inny dzięki odpowiedziom na te pytania napisał ogłoszenie o sprzedaży nieruchomości, po którym w ciągu kilku dni sprzedał dom z działką, których przez kilka miesięcy nikt nie chciał kupić.

Nie wiem, jakie efekty będą u Ciebie, aż się boję, czy po tym nie stwierdzisz: Chrzanić Puzyrkiewicza, mam wszystko, czego potrzebuję!

Jak widzisz, ryzyko jest duże. Z mojej strony. Ale to nic, ważne jest, by pisanie szło Ci łatwo i było skuteczne.

A właśnie, apropos skuteczności, to dostajesz jeszcze nagranie webinaru szkoleniowego, który uczy, jak z dnia na dzień podwoić ceny.

Rozumiesz?

Z dnia na dzień zarabiać dwa razy więcej?

Dziś rano czytałem artykuł w INC. o pewnej firmie, która nagle mocno zaczęła się rozwijać.

Zrobili to w najgłupszy możliwy sposób.

Właściciel firmy do każdej ceny dodał jedno zero na końcu!

I mówi, że nagle zaczęli być postrzegani jako marka premium, przyszli lepsi klienci, a oni zarabiali 10 razy więcej.

Jak widzisz, ja jestem bardzo ostrożny, bo sugeruję pomnożyć cenę tylko razy dwa.

I tak dla większości osób jest to wyzwanie na miarę zdobycia Mount Everest, ale warto, bo nagle Twoje działania są dwa razy bardziej rentowne.

Możesz więc pracować dwa razy mniej, albo pozostać przy tym, co robisz i zarabiać dwa razy więcej. Co wolisz?

No niestety, to jeszcze nie wszystko, bo na ten Twój rozpęd sprzedażowy daję jeszcze jednego kopa.

Nagranie z Krakowa, gdzie pierwszy i jedyny raz pokazałem 6 pytań, które układają strukturę tekstu.

Wchodzisz do głowy klienta i odpowiadasz po kolei na jego pytania.

I jeśli on zadaje sobie te pytania, a Ty dajesz odpowiedzi, to zasada Cialdiniego działa w całej okazałości.

A te pytania sobie zadaje!

I tak od prostej psychologicznej zasady doszliśmy do opisu pierwszego miesiąca NSC, który daje kopa na rozpęd, chyba, że się uchylisz – od pracy.

Bo wiesz, ja mogę Cię popychać, ale jeśli Ty uprzesz się, by nic nie robić, nic się nie zdarzy.

A pamiętaj, że ciężko wprawić w ruch to, co stoi…

Co stoi, będzie stało, zarośnie mchem i zające będą na to sikały.

A to, co ruszyło, łatwo jest rozpędzić do większych prędkości.

Nie rozpędzisz czegoś, co stoi – musi być w ruchu.

Najwięcej siły wymaga ruszenie z miejsca – potem wszystko jest łatwiejsze.