Tej ekstremalnej metody pisania nie znasz

    Jeśli jesteś złym copywriterem, łatwo staniesz się genialnym.

    Im gorszym jesteś, tym lepszym możesz być. Naprawdę!

    Jeśli zrobisz tylko to, do czego Cię namawiam.

    Wykorzystuje bardzo ciekawą cechę każdego człowieka.

    Zazwyczaj ludzie myślą, że to coś złego.

    Dla mnie to cenna umiejętność. Jeden z zasobów, jakie każdy ma.

    I jeszcze wyćwiczysz w sobie elastyczność.

    Szpagatu nie zrobisz, ale napiszesz dobry tekst.

    To jak, interesuje Cię moja metoda pisania?

    Dobrze.

    To metoda typu dobry i zły glina.

    Znasz to pewnie z filmów.

    Gdy policja kogoś przesłuchuje, jeden z policjantów staje po stronie zatrzymanego, “broniąc” go przed złym, który warczy, jak pies.

    Dwie siły, walka dobra ze złem.

    Więc, masz w sobie takich dwóch policjantów.

    Jak byłem mały, ksiądz na religii mówił nam, że do jednego ucha przemawia anioł, do drugiego diabeł.

    Może być anioł i diabeł.

    Więc najpierw zabawisz się w Lucyfera, potem w Michała.

    Jak widzisz, jest to metoda ekstremalna.

    Kiedy ją stosować?

    W dwóch przypadkach:

    1. Gdy brak Ci dystansu do swojego tekstu.

    2. Gdy masz w sobie bardzo silnego Krytyka wewnętrznego, który objeżdża Cię za każde słowo – tu działa naprawdę dobrze.

    Robisz to tak:

    Piszesz tekst, który Ci się nie spodoba.

    Ok?

    Łapiesz?

    Powtórzę – piszesz tekst, który Ci się nie spodoba.

    Samo to uwalnia ogromne zasoby, bo zazwyczaj silimy się na coś dobrego – i tak nic z tego nie wychodzi, więc nie walczmy z tym.

    Idź na całość.

    Ważne, żeby go napisać.

    Ma być zły, głupi, tandetny, żenujący.

    Najgorszy, na jaki Cię stać.

    Dasz radę taki napisać, co?

    Ma budzić w Tobie silny sprzeciw.

    Nie ograniczaj się, pojedź maksymalnie po bandzie.

    Teraz najlepsze.

    Gdy go skończysz, zacznij go czytać z innym nastawieniem.

    Posłuchaj swojego krytyka.

    Czytaj pierwsze zdanie i słuchaj, jak jęczy, że to do niczego.

    I uważaj, gdy już w sobie wzbudzisz silny wstręt do zdania, zadaj pytanie:

    “A jak ja bym to napisał? Co zamiast tego powinno tu być?”

    Wiem, wiem, wiem, to dziwna logika.

    Ludzie mają taką cechę, że często nie wiedzą, czego chcą, ale doskonale wiedzą, czego nie chcą.

    Więc wystarczy zapytać o to, czego nie chcą – tu masz ten tandetny tekst, a następnie to bardzo ważne pytanie:

    A co w zamian?

    Więc bazując na pracy złego policjanta albo Lucka, zaczynasz wydobywać z siebie to, co dobre, świetliste i piękne!

    Po co płynąć pod prąd – lepiej z prądem i tego uczę w całej NSC.

    PS To lekko uaktualniony tekst archiwalnego newslettera, wysyłanego do subskrybentów mojej listy Szkoła Copywritingu. Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze listy, musisz dołączyć do stale rosnącej grupy czytelników newslettera. Otrzymasz nietypowe wsparcie i od razu cudny poradnik copywritingu na start . ZOBACZ >>

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail pozostanie ukryty
    Wymagane pola są oznaczone *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.